| Historia kolei

55 lat – za kilka dni, tyle lat rocznikowo, będzie miał najstarszy polski pociąg, wożący codziennie pasażerów. Został zbudowany w 1962 roku.

Skład EN57 z numerem 022 jeździ po torach województwa śląskiego, na przykład do Gliwic, Zawiercia. Jest szansa, że będzie jeździł jeszcze przez kilka lat.
A może jednak 80 lat?

Elektrycznym składem EN57 prawie każdy musiał jechać przynajmniej raz w życiu. Pociągi zwane pieszczotliwie kibelkami są wszędzie, w całej Polsce. Można je spotkać praktycznie na każdej zelektryfikowanej linii kolejowej i będzie można je jeszcze długo jeszcze widywać. Historia trochę starszych braci tych pociągów zaczęła się w 1936 roku gdy pierwszy elektryczny pociąg, zmontowany w Polsce, częściowo z angielskich części, wyjechał na trasę z Warszawy do Otwocka i z Warszawy do Pruszkowa.

Tak wyglądał pierwszy pociąg elektryczny na torach PKP

To była historyczna chwila – wjazd pierwszego elektrycznego pociągu na tory PKP. W połowie grudnia minęła 80. rocznica tego wydarzenia, nie pamiętał o niej prawie nikt.

 

35 lat w produkcji – rekord świata

Pierwszy pociąg EN57 został zbudowany w 1961 roku, we wrocławskiej fabryce PaFaWag, która istnieje do dziś jako część koncernu Bombardier. To najdłużej produkowana seria pociągów na świecie! Produkcja tego modelu skończyła się w 1993 roku ale tylko nieco zmienione składy były budowane jeszcze przez cztery lata! Produkcja szła w setki – najwyższy numer seryjny to 1953. W międzyczasie zmienił się trochę dizajn tych pociągów – z obłego, z trzema oknami z przodu, na nieco bardziej kanciasty.

Klasyczny design pociągu EN57 nie zmieniał się przez lata. źródło: flockr.com, Phil Richards

Jeden z najmłodszych egzemplarzy. źródło:commons.wikimedia.org; aut. Jan Stradowski

W środku najnowsze i najstarsze pociągi wcale nie różniły się. Ten sam napęd pozwalający rozpędzać się do prędkości 110 km/h, przy której niektórzy pasażerowie zastanawiali się czy już pociąg przekracza pierwszą prędkość kosmiczną i czy przypadkiem zaraz nie znajdzie się na orbicie ziemi.

 

 

Eksportowy pociąg podmiejski marki Gomolka

W latach 70. kilkanaście dłuższych o jeden wagon składów sprzedano kolejom jugosłowiańskim, które ostatecznie znalazły się w Słowenii i Chorwacji. Nazwali je tam „Gomolka”  Te pociągi wróciły po latach do Polski zasilając flotę Kolei Mazowieckich, SKM Warszawa, która z kolei sprzedała je Kolejom Śląskim.

 

W XXI wiek

Historia prób unowocześnienia pociągów EN57, które dość szybko zaczęły się starzeć, jest długa. Lata 90. w niektórych egzemplarzach przyniosły zmianę wnętrza – wersję luksusową, dalekobieżną z 1 klasą i rozkładanymi siedzeniami. Jeśli chodzi o wrażenia z jazdy, to nie za wiele się zmieniło. Do prawdziwej rewolucji w wyglądzie EN57 doszło ponad 10 lat temu kiedy w Warszawie powołano do życia Szybką Kolej Miejską, która szukała nowych pociągów. Fabryka Newag w Nowym Sączu używając starego podwozia, zbudowała pociąg wyglądający na o wiele nowocześniejszy. Napęd pozostał ten sam, więc składy ruszają wciąż w niezbyt żwawym tempie.

 

 

EN57 po takim faceliftingu powstało łącznie 9 sztuk, w tym jeden jako pociąg papieski, przeznaczony do wożenia turystów z Krakowa do Wadowic. Obecnie ten pociąg nie jest wykorzystywany, stoi na bocznicy.

Jeszcze 20 lat

EN57 po polskich torach będą jeździć jeszcze bardzo długo. W wielu miejscach można natknąć się na naprawdę ładnie zmodernizowane sztuki i dlatego często pasażerowie myślą, że to nowe pociągi. W końcu wreszcie się lepiej rozpędzają, nawet do 120 km/h, mają klimatyzację, wygodne fotele, elektroniczne wyświetlacze i nowe toalety.

Ponad 100 zmodernizowanych składów mają Koleje Mazowieckie

EN57 w kolorach województwa łódzkiego są częstym widokiem na nowym dworcu Łódź Fabryczna

 

Flotę Przewozów Regionalnych zasiliło kilkanaście zmodernizowanych EN57 nazwanych „tygrysami” Jeżdżą, między innymi, do Wrocławia i Poznania.

Remont takiego pociągu kosztuje kilka milionów i niektórzy kolejarze zaczynają mówić, że to nie ma sensu, bo lepiej kupować nowe pociągi za tylko nieco więcej. Z drugiej strony, taki odnowiony pociąg jest remontowany tylko przez kilka miesięcy, tymczasem budowa nowego zajmuje zdecydowanie więcej czasu. Jedno jest pewne – kultowy najstarszy polski pociąg będziemy widywać jeszcze przez co najmniej 20 lat, a więc jest szansa, że niektóre egzemplarze przekroczą siedemdziesiątkę.