| Ciekawostki kolejowe, Historia kolei

Ciekawostka specjalnie dla miłośników kolei! Mało kto bowiem wie, jak nazywa się i jaka jest historia lokomotywy, która wsparła USA w zwycięstwie podczas II wojny światowej.

Większe parowozy niż Big Boy w zasadzie nigdy nie powstały. Amerykańska maszyna swoim ogromem budzi podziw do dziś, choć jednocześnie była jednym z ostatnich słów w historii lokomotyw napędzanych parą i opalanych węglem. Największe amerykańskie parowozy swoją służbę na torach w USA skończyły w niecałe 20 lat od pierwszego wyjazdu na tory.

źródło: commons.wikimedia.org, aut. LAR

Parowozy Big Boy dzierżą tytuł największych tego typu maszyn w historii kolei, a przynajmniej najsłynniejszych. Na pewno były najdłuższymi lokomotywami o tym napędzie, bez uwzględnienia tendra, czyli przyłączonegona stałe wagonu z wodą i węglem oraz były najcięższe po kompletnym załadunku paliwa. Masa lokomotywy gotowej do drogi wynosiła blisko 570 ton!

Wszystkie 25 wyprodukowanych w pierwszej połowie lat 40. maszyn Big Boy miało po 12 osi i były one zdolne uciągnąć skład wagonów towarowych ważących 3300 ton. Na równym torze rozpędzały się do 100 km/h, choć przegubowa konstrukcja lokomotywy pozwała osiągnąć jeszcze większą prędkość – 130 km/h. Lokomotywy w barwach słynnej kolei Union Pacific swoją największą rolę odegrały podczas II wojny światowej, gdy gospodarka USA była nastawiona  na wojenną produkcję.

źródło: commons.wikimedia.org

Koniec lokomotyw Big Boy nastąpił szybko po II wojnie światowej, gdy wzrosły ceny węgla i rozpoczęła się era silnika spalinowego. Na przełomie lat 50. i 60. wszystkie maszyny zostały wycofane ze służby. W muzeach do dziś przetrwało ich 8. Jedna z nich przechodzi remont i, już w charakterze atrakcji turystycznej, ma wrócić na linie kolejowe w USA.