| Połączenia, Turystyka

Kto jechał, ten wie. Przejazd pociągiem do Zakopanego to dłużące się kolejne kwadranse, nuda, której zabić nie może już wyglądanie przez okno. Kilkugodzinna podróż pociągiem na trasie z Krakowa do Zakopanego każdemu może wydać się zbyt długa. Dlaczego to tyle trwa i kiedy się to zmieni?

To tylko 150 km – taka jest długość torów łączących Kraków ze stolicą polskich Tatr. Na mapie wydaje się, że to całkiem niedaleko. Tymczasem podróż koleją na tej trasie dla tych, którzy nie znajdują wielkiej przyjemności w jeździe pociągiem i podziwianiu widoków z okna wagonu, jest pewnym szokiem. Sięga, a właściwie sięgała czterech godzin!

Dzisiejsze PKP do Zakopanego: relikt z czasów cesarza Franciszka Józefa I

Połączenie kolejowe z Krakowa do Zakopanego powstało nieco przypadkiem, przy okazji budowy strategicznej linii kolejowej biegnącej z Czadcy na Słowacji, wzdłuż podnóża Karpat przez Nowy Sącz, Jasło, Krosno i Sanok, aż do Stryju i Stanisławowa na terenie Ukrainy. Wzrok cesarza Franciszka Józefa I znad jego ogromnych wąsów nie skupiał się na potrzebach mieszkańców Krakowa i Podhala. Nikt tak bardzo nie liczył się z potrzebą zapewnienia szybkiego połączenia tych dwóch polskich miast. Trasa miała służyć na wypadek wojny Austro-Węgier z Rosją i miała zapewnić szybką komunikację w kierunku Wiednia. Mimo trudnych warunków terenowych, linia zbudowana została niezwykle niskim kosztem. Jakość? Bardzo niska. Trasa jest niesamowicie kręta i mimo, że ma typowo górski charakter, to właśnie ze względu na te koszty nigdzie nie zdecydowano się na budowę tuneli ani estakad, jakie można spotkać na innych górskich trasach.

Na stacji w Zakopanem, źródło: commons.wikimedia.org, aut. Jarosław Pocztarski

Efekt oszczędności można bardzo łatwo sobie wyobrazić – ślimaczo niska prędkość maksymalna pociągów. Dziś pociągi jadące z Krakowa do Zakopanego nie mogą osiągać więcej niż 100 km/h, a i to tylko na krótkich odcinkach. Przeważnie pociąg jedzie tylko 60 km/h. Takie są ograniczenia techniczne linii przez te wszystkie ostre zakręty (w języku kolejowym – łuki) i strome podjazdy.

Dodatkowe 45 minut postoju pociągu do Zakopanego

Nie tylko niska prędkość maksymalna wydłuża podróż koleją pod Tatry. W trakcie jazdy z Krakowa Głównego pociąg musiał zmieniać kierunek jazdy aż trzy razy!

Odpięcie lokomotywy od składu wagonów i przejechanie na jego drugi koniec, zajmuje za każdym razem przynajmniej 15 – 20 minut. Wszystkie długie postoje na trzech stacjach – Kraków Płaszów, Sucha Beskidzka i Chabówka, to dodatkowe przynajmniej 45 minut w podróży! W tych wszystkich trzech miejscowościach stacje zostały zbudowane w sposób utrudniający szybszy przejazd, bez dodatkowego toru pozwalającego od razu jechać do Zakopanego.

Przed wojną było lepiej?

Im jakieś wydarzenie jest bardziej odległe, tym bardziej je mitologizujemy. Tak powstają legendy. I tak właśnie jest z pewnym przedwojennym pociągiem uznawanym za cud techniki II RP, ówczesne Pendolino. Luxtorpeda, czyli szybki wagon motorowy, i powiedzmy sobie szczerze – niezbyt wygodny pojazd, podczas testów, kiedy zapewne bardzo „żyłowano” rozkład jazdy, pokonał trasę z Krakowa do Zakopanego tylko nieco ponad 2 godziny.

Luxtorpeda pod Giewontem. Lata 30. XX wieku

W praktyce, podczas normalnej, rozkładowej jazdy, Luxtorpedy na przejazd tą trasą potrzebowały więcej czasu – 3 godzin. Powstała piękna legenda, która z rozkładem jazdy miała niewiele wspólnego.

 

Rozkład jazdy z 1939 roku, najszybszy pociąg motorowy trasę z Krakowa do Zakopanego pokonywał w 3 godziny

Zawsze będzie tak długo tą koleją do Zakopanego?

Na szczęście będzie szybciej. I zmienia się to już od najbliższej niedzieli. Najszybszy pociąg PKP Intercity z Krakowa Głównego do Zakopanego dojedzie w 2 godziny i 58 minut. O kilka minut szybciej pojedzie jeden z czterech zaplanowanych w tym roku okazjonalnych pociągów Kolei Małopolskich. Kolejarze z PKP PLK, czyli ze spółki zajmującej się torami, zakończyli budowę torów pozwalających ominąć stację w Suchej Beskidzkiej. Zysk czasowy jest bardzo widoczny – 15 minut. A będzie jeszcze szybciej, bo tory spełniające tę samą funkcję powstają niedaleko stacji Kraków Płaszów, a mają powstać jeszcze w Chabówce. Łączna długość nowych torów, zbudowanych, w budowie i zaplanowanych, to niecałe 10 km. Niewiele, ale pozwala zyskać bardzo dużo – skrócić czas przejazdu na trasie Kraków-Zakopane w sumie o przynajmniej 45 minut. Lub jeszcze więcej.

Jeszcze szybciej koleją pod Giewont?

To nieco bardziej odległe, ale prawdopodobne plany. Kolejarze przygotowują studium, dzięki któremu mogłaby powstać zupełnie nowa linia kolejowa do Zakopanego. Trasa miałaby się rozpocząć za Krakowem, w Podłężu, i miałaby dalej biec do Tymbarku i Mszany Dolnej. Planowany czas przejazdu? Miałby wynosić około dwóch godzin. Budowa ma być skończona do 2030 roku. Ja trzymam kciuki za tę inwestycję 🙂 Ciekawe czy się uda.